Hej,wiem.Wczoraj miał być post,ale go nie dodałam.Jakoś nie miałam czasu.
Ale trudno,tu jest kolejna część "She Wolf".. :)
Zostałam przyjęta do watahy.Sama nie wiem dlaczego.Przecież tylko zabiłam człowieka.Każdy wilk to potrafi.Sharo odniósł wtedy niewielkie rany,więc szybko wyzdrowiał.Dowiedziałam się też,że ta ruda wilczyca ma na imię Ferro i jest samicą alfa w stadzie...
Było wczesne popołudnie.Właśnie wracałam z polowania.Taszczyłam ze sobą sarnę.Wtedy podbiegł do mnie Sharo.
-Może ci pomóc?-spytał,a w jego oczach pojawił się dziwny blask.
-Nie trzeba-odparłam,ale on i tak podbiegł do sarny i chwycił ją zębami za kopyta.
-Teraz będzie szybciej-powiedział uśmiechając się.
Nie wiem czemu,ale nie chciałam,żeby mi pomagał.Przecież dawałam sobie radę.
Teraz biegliśmy o wiele szybciej,już po chwili dotarliśmy do wielkiej jamy.Czyli do miejsca gdzie nasze stado mieszkało...
-Dobra robota-powiedział Leston,gdy zobaczył piękną sarnę.
-Dzięki-odparłam uśmiechając się..
Po skończeniu kolacji,wyszłam przed jamę,położyłam się na zimnej trawie.Próbowałam zasnąć,ale jakoś nie mogłam.Postanowiłam wyjść na spacer.
Biegłam przez wielką polanę.Moja sierść powiewała na lekkim wietrze.
Stanęłam i zawyłam...
Ogłoszenia duszpasterskie:
-Ta część jest podzielona na dwie części xd
-nie miałam dziś weny i przepraszam,że mi post nie wyszedł
-komentujcie,polecajcie innym miłośnikom wilków :)
-jutro albo pojutrze dodam 2 część tego postu ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz