Dziś byłam w Krakowie,więc chyba późno ten post,ale co tam!Oto kolejna część "She Wolf" ,wiem,że pewnie kiepskie ale nie mam talentu...
Rozdział 2
Długo patrzyłam na odchodzącą watahę dopóki nie zniknęli za ostatnim wzgórzem.Przez jedną sekundę chciałam nawet za nimi pobiec,ale od razu się rozmyśliłam.Przecież mój ojciec mógłby mnie za to zabić!Postanowiłam,że pobiegnę w przeciwną stronę i tam poszukam szczęścia.Musiałam sobie poradzić,teraz byłam zdana tylko na siebie... Wtedy usłyszałam strzał.Najwyższa pora ruszać w drogę.Pobiegłam w stronę łańcucha wzgórz,nie wiedziałam co za nim jest,ale nie miałam wyboru...Gdy tak biegłam przez wysoką trawę, usłyszałam szczekanie psów.Przyspieszyłam biegu,lecz znów dopadły mnie przykre myśli..Dziś przekonałam się co to znaczy "zdrada",tak moja własna matka mnie porzuciła,aby żyć w stadzie!Może gdybym miała jeszcze przyjaciółkę,mogłabym liczyć na większe wsparcie,ale Rosa już dawno nie żyje.Zabił ją niedźwiedź...
Gdy byłam już blisko wzgórz,usłyszałam strzał i głośny skowyt.Pewnie człowiek zabił jednego z watahy Czarnego Lasu...Wtedy zaczęłam się wspinać na najwyższe wzgórze.Miałam nadzieję,że sobie poradzę i przeżyję samotnie..W końcu umiałam polować i walczyć...
Stanęłam na szczycie wzgórza i spojrzałam za siebie.Było to moje ostatnie spojrzenie na miejsce,gdzie się wychowałam...Przestałam wspominać i ruszyłam w dolinę,która rozciągała się za wzgórzami.Teraz czekało mnie nowe życie...
********
Biegłam przez szeroką równinę porośniętą trawą i krzewami.Byłam zmęczona biegłam już od kilku godzin bez przerwy,a moje łapy bolały jak cholera!Słońce chyliło się ku zachodowi,więc rozglądałam się za jakimś miejscem do spania.Nie było tu żadnej jamy ani nory,ale znalazłam stare powalone drzewo pod którym mogłam wykopać sobie norę.Ale najpierw poszłam do rzeki aby się napić.Później,gdy wykopałam norę dosłownie zemdlałam ze zmęczenia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz