piątek, 13 grudnia 2013

She Wolf część 3

No co tam?u mnie już przygotowania do świąt.Pewnie jak zwykle Kevin sam w domu będzie...Choinka będzie dopiero 23 albo 22,dobra,tu macie kolejną część She Wolf..Tak,wiem,że h****a  xD..


 Obudziłam się o świcie.Przez kilka sekund nie wiedziałam gdzie jestem,w końcu przypomniałam sobie o tym co stało się wczoraj,o tym jak ojciec "wykopał' mnie z watahy,o mojej mamie..."pewnie już są daleko"-pomyślałam..Moje rozmyślanie przerwało burczenie w brzuchu.Postanowiłam iść dalej i coś upolować...
Po kilku chwilach wytropiłam małe stado saren,pasły się na wielkiej łące otoczonej drzewami.Zakradłam się niczym cień,będąc niezauważona.Gdy podeszłam już bardzo blisko rzuciłam się na jedną z nich.Reszta stada uciekła,a ja tymczasem przegryzłam tchawicę sarny,która runęła na ziemię,zalewając się krwią.Już miałam zatopić w niej zęby,gdy nagle usłyszałam głośny skowyt.Wilczy.Spojrzałam w stronę,z którego dobiegł.Zobaczyłam czarnego wilka,leżącego na ziemi a nad nim człowieka!!!Natychmiast tam pobiegłam.Człowiek unosił strzelbę i już miał dobić wilka,ale nie zdążył.Skoczyłam na niego i powaliłam na ziemię.Strzelba wypadła mu z ręki więc wyciągnął swój nóż.Wymachiwał nim w powietrzu,próbował mnie zabić,ale wtedy zagryzłam go...Wokół rozlała się krew,a człowiek wypuścił nóż i umarł.Po prostu umarł...Zeszłam z jego martwego ciała i wtedy usłyszałam warczenie i wilcze szczekanie.Do czarnego wilka podbiegła mała wataha.Zaczęłam biec w stronę sarny,którą wcześniej upolowałam.Drogę przeciął mi biały wilk z żółtymi oczami.
 -Czego chcesz?!-warknęłam,a na jego pysku pojawił się nikły uśmieszek.
-Spokojnie-odpowiedział-chodź za mną
-Bo co?-spytałam jeżąc sierść na karku.
-Uratowałaś Sharo,chcemy ci podziękować-odpowiedział spokojnym tonem,a po chwili dodał-jak masz na imię?
-Aisha-odpowiedziałam teraz równie spokojnie jak on,sierść przestała mi się jeżyć,ale dalej byłam gotowa do ataku.
-Ja jestem Leston..-odpowiedział i pobiegł,ja za nim.
Wataha otoczyła czarnego wilka,niektóre wilczyce go lizały,a inne wilki patrzyły na mnie...Gdy dobiegliśmy,uwaga wszystkich skupiła się na mnie...Do Lestona podbiegła ruda wilczyca i czule go polizała.
-To jest Aisha,uratowała Sharo
-eee..cześć..-powiedziałam,dziwnie się poczułam...Reszta wilków przywitała mnie krótkim merdaniem ogona...
-Skąd pochodzisz?-spytał mnie Leston.
-Należałam do Watahy Czarnego Lasu...-odparłam
-Należałaś?Czyli to znaczy,że teraz żyjesz samotnie?-spytał.
-ee..tak
Leston podszedł na chwilę do innych i o czymś mówili, a ja stałam jak kołek..
Biały wilk podszedł do mnie z uśmiechem.
-Może chcesz należeć do naszej wtahy?-spytał,po czym szybko dodał-jesteśmy ci coś winni,musimy wyrównać rachunki..To jak,zgadzasz się?
-tak..
 CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz